Witamy na naszym blogu !

 

Zajmujemy się kolekcjonowaniem i ratowaniem zabytków radiotechniki

i to zupełnie poważnie i merytorycznie.

 

 A że bywają posty mniej poważne ?

Pewnie tak, lecz osiągnięty emerycki wiek w pełni nas w tym usprawiedliwia -:)

 

Poza tym, wielką frajdę sprawia nam powrót do eksperymentów i przygód,

których nie zawsze dane nam było dokończyć w dzieciństwie.

 

Jesteśmy właścicielami i opiekunami eksponatów stanowiących zbiór :

 

K&B collection

 

prezentowany na naszej stronie:

 

www.retroradio.pl

 

A blog, jak blog - jest rodzajem pamiętnika oddającego szczęśliwe chwile

w towarzystwie naszych zabytków przy całym „pozytywnym zakręceniu „

towarzyszącemu tej pasji.

Czasem można tu znaleźć ciekawe i przydatne informacje,

zapraszamy i pozdrawiamy tych, którzy czasem zaglądają do naszego świata

 

Krystyna Jelińska i Bohdan Pieliński.

sobota, 15 października 2011

DKE 38

Przeglądając stare ( bardzo stare-:) radioamatory, natknąłem się na ciekawy opis ( RA 06/1953 ) dotyczący popularnego Volksepfangera DKE 38. Myślę, ze dla wielu może to być interesujący materiał, tym bardziej, że pozyskanie dziś lampy VCL 11 o dobrej emisji graniczy z cudem. Naturalnie nie omieszkaliśmy rzecz całą przeeksperymentować z dobrym wynikiem, a na dowód załączamy filmik. Przypominamy, że aby powiększyć obrazek należy weń kliknąć, a ponowne kliknięcie powiększa obraz do wymiaru pozwalającego na czytanie. Powrót do bloga, przyciskiem wstecz na pasku zadań.
Ponieważ ciągle zmieniają przeglądarkę od bloga, teraz aby powiększyć obrazek należy weń kliknąć, pojawi się pokaz slajdów, a z lewej strony link do zdjęcia. Trzeba kliknąć w ten link a następnie w zdjęcie które otworzyło się w nowym oknie, uzyskując powiększenie.

czwartek, 6 października 2011

Jodowanie i brombranie.

Czli w oparach absurdu ? ( być może ) Wiadomo, ze Dolny Śląsk jest pozbawiony jodu, stąd zalecane wyjazdy nad morze. Wszelkie groty solne, tak dziś popularne, mają ponoć znikome oddziaływanie. Postanowiliśmy wytestować nasz pomysł inhalacji roztworem soli bocheńskiej, zawierającej związki jodu i bromu. Zastosowaliśmy ultradźwiękowy nawilżacz i heja. Jeśli przeżyjemy, o efektach nie omieszkamy napisać.Grunt to zdrowie

środa, 5 października 2011

Koniec wieńczy dzieło.

Po ponad tygodniu prac, Nordmende Phono Super 57 odrestaurowany. Wszystko działa OK, a i wygląd uzyskaliśmy nienajgorszy. Słowem jesteśmy usatysfakcjonowani, z ocalenia od ruiny 55 - cio latka.

piątek, 30 września 2011

Phono - Super c.d.

Prace trwają, jednakowoż na pół gwizdka, bowiem Krysię zmógł ów straszny wirus i musi leczyć się w domowych pieleszach.

poniedziałek, 26 września 2011

Nordmende Phono-Super 57.

Trafiło nam się do "przywrócenia świetności" radio Nordmende Phono - Super 57, z lat 1956/57. Obecny stan - jak na zdjęciach, ale rokuje nadzieję. Jak uporamy się z pracami, nie omieszkamy zamieścić w pełnym blasku na blogu.

niedziela, 25 września 2011

Moment of memories.

Jeszcze chwila wspomnień z lat 1924, 1925.

piątek, 23 września 2011

1924,1925 rok.

Dawno, dawno temu, Radjo - Amator donosił:
Publikowane w Radioamatorze AD 1958.

Uwaga: Aby powiększyć zdjęcia na blogu, należy w nie kliknąć. Po wyświetleniu się zdjęcia w nowym oknie, klikając w zdjęcie można uzyskać dalsze powiększenie, klikając ponownie - powrót do normalnego rozmiaru, klikając "wstecz", powrót do bloga.

wtorek, 20 września 2011

Przeziębienie i wzruszenie .

Ostatnimi dniami pogoda raczej kiepska, a na dodatek zainfekowałem się ( BP ) jakąś para-grypą. Wygrzewając się w domu, spędzam więcej czasu przy kompie. Poszukując "korzeni" - tym razem Radioamatorów z odległych lat 50-tych minionego stulecia, natrafiłem na prawdziwy skarb. Pod adresem :
znalazłem roczniki "RADIO", "RADIO-AMATOR", "RADIOAMATOR", "RADIOELEKTRONIK" od 1946 roku do 1992. Uczta !!! A już wzruszenie było absolutne, gdy w roczniku 1952, znalazłem artykuł zawierający opis mego pierwszego detektora, jaki w/g niego zmontowałem.
Pozwolę sobie uzupełnić posta fragmentem moich ( spisanych ) wspomnień:
" Za sprawą mego kuzyna Tadzia z Jeleniej Góry, wszedłem w okresowe posiadanie przedwojennego kryształkowego odbiornika radiowego. Dla niewtajemniczonych powiem, że były to najprostsze odbiorniki z początków rozwoju tej tak bliskiej mi dziedziny techniki. Nie potrzebowały zasilania, odbiór odbywał się za pomocą słuchawek, a wyszukiwania punktu detekcji sygnału dokonywało się na krysztale galeny. Za sprawą prostoty konstrukcyjnej ( a w ślad za tym ceny ), były niezwykle popularne w okresie przedwojennym. Do odbioru wymagały jednak długiej, wysoko zawieszonej anteny i uziemienia. Zainstalowanie takiej anteny było więc kolejnym wyzwaniem. Na szczęście w piwnicy spoczywał spory jeszcze zapas drutu z odzysku ( ten gruby, o średnicy 1,5 mm ). Na dachu odnalazłem pozostałe z dawnych czasów izolatory i inne elementy mocowania anteny, będące pozostałością z przedwojennych czasów. To było znaczne ułatwienie. Z pomocą Janka przerzuciliśmy drut z dachu na przeciwległy kraniec placyku-skweru. Teraz wystarczyło wspiąć się na najwyższą brzozę i zgodnie ze sztuką ( przez izolatory ),solidnie przytwierdzić go do pnia na piętnastometrowej wysokości. Jeszcze tylko z dachu na dół, do okna „zimnego” pokoju i........ stałem się właścicielem pięćdziesięciometrowej anteny. Taka antena, wraz z uziemieniem podłączonym do resztek kaloryfera ( „zimny pokój „ :-), gwarantowała znakomite warunki odbioru. Radyjko ożyło. Leżąc na swoim siennikowym posłaniu mogłem do późnych godzin nocnych wsłuchiwać się w sygnały i audycje wypełniające eter. Trochę martwiła mnie perspektywa zwrotu Tadziowi pożyczonego detektorka, ale decyzja już zapadła. Musiałem skonstruować własny ! I tak się stało. Opisów w dostępnej literaturze było sporo, więc po miesiącu uruchamiałem swój własny odbiornik kryształkowy, i to o znacznie lepszych parametrach. Mam świadomość, że dla niektórych czytających, opisywane wydarzenia mogą być nudne i obarczone naiwnym zabarwieniem, ale dla mnie był to świat budzących się poważnych zainteresowań.Miałem wówczas 11 lat, a dziedzina radiotechniki dla przeciętnego Kowalskiego stanowiła wówczas wiedzę tajemną. " - " POWROTY " - cz I :

niedziela, 18 września 2011

CONCERTON L22, c.d.

Wracając jeszcze do poprzedniego posta, w trakcie poszukiwań ( za sprawą znajomego ), otrzymaliśmy zdjęcia podobnego modelu, czterolampowego. Niestety trudno nam określić jaki to model ??? Pełna dokumentacja jest w tej sprawie mizerna -:(

Concerton L22 ( Stern & Stern ), Szwecja, 1931 rok.

Miniony tydzień poświęciliśmy odbiornikowi Stern&Stern, który w naszej kolekcji nie do końca był zdefiniowany co do daty i innych danych producenta. Znaleźliśmy dane w radiomuseum.org, choć pod nazwą Concerton ( Conserton ) typ L22. Niestety nie wszystkie dane są tam rzetelne. Podano, że jest to odbiornik dwulampowy ( ? ), REN 1821 ( ??? ), RES 164. Zasilanie żarzenia jest w odbioniku 4V/AC, a lampa REN 1821 posiada żarzenie 20V/DC ??? Coś tu nie gra. W naszym radiu zainstalowane są lampy: REN 904, RES 164 i RGN 354. Data produkcji to 1931 rok. W oryginale odbiornik zasilany był napięciem 120 V/AC. W naszym, trafo sieciowy był uszkodzony i w takim stanie, że zastąpiliśmy je innym, podobnym, ale z uzwojeniem pierwotnym na 220V.

A tu dokumentalny filmik z ubiegłego tygodnia:

wtorek, 13 września 2011

Telefunken " WIKING " 125 WLk ( lata 1933 - 35 )

Stał sobie kilka lat na półce, uruchomiony i odrestaurowany ( na miarę możliwości ). Jak to bywa, gdy chcieliśmy go posłuchać, okazało się, że nie działa -:( Przyczyna była banalna, ot puściło lutowanie jednej końcówki cewki. Skoro już go rozebraliśmy, to to i owo jeszcze poprawiliśmy, a działanie udokumentowaliśmy na filmiku.

Barbarzyństwo i rzeź !!! -:(((

Rosły sobie na skraju naszej posesji stare, malownicze brzozy.
To na nich uwijały się sikorki, dzięcioły i innych ptaków moc.
Niestety komuś to przeszkadzało.

sobota, 27 sierpnia 2011

Neckermann Standard Syntektor.

Odbiornik lampowy Neckermann Standard Syntektor, produkowany w Niemczech w latach 1954/55, po czterech dniach prac renowacyjnych, nabrał blasku i dźwięku jak przed 55-ciu laty. Możemy być dumni z naszej pracy !!! -:) Każdy szczegół został starannie przejrzany, naprawiony, odnowiony.

czwartek, 25 sierpnia 2011

W nocy burze, w dzień Neckermann.

W nocy, nawiedziły nasze miasto potężne burze, a pozostałość po nich ozdobiła perełkami nasz balkon.
Rozpoczęliśmy renowację pięknego Neckermanna.